Teksty (Reklama: wierszyki ,prezent na walentynki )
Wiatr nieco ucichł, ale za to mróz był silniejszy… Nawet psy, przyzwyczajone do tych temperatur, jęczały i wyły, szukając schronienia za każdym występem lodu. A wyły tak, jak wyją czujące śmierć wilki. Cieszyłem się z tego powodu oznaczało to, że marzą o biegu. Popychane porywami wichury ruszyły pędem. Początkowo dotrzymywałem im kroku, biegnąc na przedzie i oświetlając drogę latarką, ale po kilku minutach Balto, wielki pies czołowy, minął mnie i znikł szybko w ciemnościach wraz z całym zaprzęgiem. Pomyślałem, że nie ma sensu walczyć z nim o pierwszeństwo w tym wyścigu. Biegł jak po sznurku. Wiedziałem, że kto jak kto, ale Balto poprowadzi zaprzęg poprzez rów, wzdłuż bambusowych kołków, kabla anteny. Biegł jak w jasny dzień. Słyszałem skrzypienie płóz na śniegu. Zaprzęg posuwał się po idealnie równej drodze, podobnej do zamarzniętej, spokojnej rzeki. Żaden ambulans na świecie nie mógłby przewieźć ciężko rannego radiotelegrafisty tak wygodnie, jak zrobiły to nasze sanie tej nocy. Po pięciu minutach znaleźliśmy się w baraku. Trzy minuty później wracaliśmy. Te trzy minuty były jednak wypełnione bez reszty. Jackstraw rozpalił naftowy piec, zapalił lampę i specjalny grzejnik. W tym czasie ja i Joss ułożyliśmy rannego na nadmuchiwanym materacu, umieszczonym obok pieca.

(Reklama: , Oświetlenie led ,automatyka do bram )
